Kolor nie jest neutralny.

Kolor nie jest neutralny.

Przez lata designerzy wnętrz powtarzali jeden mantryczny dogmat – jasne, neutralne kolory są bezpieczne i ponadczasowe. Beż, biel, greige. Ale co, jeśli to właśnie te „bezpieczne” wybory są dla nas najbardziej szkodliwe?

Badania z zakresu psychologii środowiskowej wskazują, że przestrzenie pozbawione wyraźnego bodźca kolorystycznego mogą prowadzić do stanu określanego jako sensory underload  czyli niedostymulowania zmysłowego, które sprzyja apatii, obniżeniu koncentracji i… nudzie egzystencjalnej we własnym domu. Zanim więc po raz kolejny wybierzesz „bezpieczną” beżową kanapę, przeczytaj do końca.

„Kolory widzimy oczami, ale prawdziwa magia dzieje się w mózgu” – mówi wspomniana wcześniej Karen Haller, jedna z czołowych światowych ekspertek w dziedzinie behawioralnej psychologii koloru i autorka The Little Book of Colour. „Gdy kolor zostaje przetworzony, wyzwala emocjonalną i fizjologiczną odpowiedź, która zmienia to, jak się czujemy i jak się zachowujemy.”

To nie metafora. To dosłowna fizjologia.

Czerwień realnie podnosi ciśnienie krwi i przyspiesza tętno . Błękit obniża ciśnienie i spowalnia oddech. Badania przeprowadzone w środowiskach szpitalnych (Ulrich, 2001) wykazały, że pacjenci w pokojach z zielonymi i niebieskimi akcentami potrzebowali mniejszych dawek środków przeciwbólowych niż ci w pomieszczeniach pozbawionych koloru lub zdominowanych przez biel. Twoja kanapa, narzuta, zasłony to nie jest tylko dekoracja. To dosłownie chemiczna instrukcja dla Twojego układu nerwowego.

Haller opisuje ten mechanizm wprost: ludzie podświadomie wybierają kolory zgodne z emocjami, których aktualnie potrzebują, albo tymi, które dominują w ich psychice. Osoby w fazie przejściowej, szukające spokoju, sięgają po zieleń szałwii i ciepłe szarości. Ci w ekspansywnym, twórczym momencie życia po głęboki szmaragd, rdzawy pomarańcz, żółć ochry.

 Karen Haller ostrzega: „Każdy kolor ma zarówno pozytywne, jak i niekorzystne efekty. Jeśli jest użyty w złym kontekście lub w nadmiarze, może wywołać dyskomfort, zachwiać równowagę lub wpłynąć na nasze myśli i zachowania w niezamierzony sposób.”

Tu leży jeden z największych sekretów projektowania wnętrz: nie musisz malować ścian, żeby zmienić psychologiczny charakter pokoju. Wystarczy zmiana tkanin.

Jeden aksamitny koc w kolorze głębokiej śliwki rzucony na jasnoszarą sofę przesuwa energię pomieszczenia z „neutralnego i pustego” na „bogate i zmysłowe”. Dwie poduszki w kolorze ciepłej miedzi na białej kanapie tworzą ogniskową dla wzroku i dodają przestrzeni temperatury emocjonalnej. To tzw. kolor akcentowy, który w psychologii wnętrz pełni rolę podobną do znaku interpunkcyjnego: decyduje o rytmie i tonie całego zdania.

Neutralne wnętrza nie są złe.

Są złe, gdy są jedyną odpowiedzią na strach przed kolorem. Gdy wynikają nie z estetycznej decyzji, lecz z unikania. Haller ostrzega, że biel choć daje poczucie spokoju i przestrzeni –  może też być „zimna, sterylna, emocjonalnie odrętwiająca i oddzielająca”.

Wróć do wszystkich wpisów